Wyciągnij rękę przed siebie. Widzisz, to jest wielkość naszego obrazu. Gdy ten w trakcie pracy leży pomiędzy nami, byś mógł go kontrolować. Musisz sięgnąć do jego przeciwnego końca. Twoje ramię wyznacza wielkość naszego obrazu. To sztuka na naszą miarę. Spotkanie w abstrakcji, jaka otwiera się wewnątrz aktu twórczego. Tam Ciebie właśnie zapraszam.
W tym miejscu następuje ta najważniejsza zmiana w rozumieniu sztuki. Musisz podjąć decyzję, czy wchodzisz do Gry?
Często boimy się stracić kontrolę, boimy się tej intymnej relacji, ale Gra właśnie tego uczy. Jak tracić kontrolę w sposób kontrolowany. Gdy ja wykonuje swój ruch, zwykły mazaj, kontroluję sytuację, gdy przekazuje ci pędzel, tracę kontrolę. Ty ją kontrolujesz. I tak, dopóty nie poczujemy - skończone. Oto jest obraz naszych relacji.
Wydawałoby się, że to sztuka bycia z drugim, ale to nie całkiem prawda. Zdradzę pewien sekret, jaki odkryłem po 30 latach. Tak naprawdę, Gra w abstrakcję jest odkryciem w sobie drugiego brzegu. Tej przestrzeni, która nie do końca jest moja.
-
Gdy patrzę w gwiazdy, czuję ten bezmiar i siebie w nim. By nie oszaleć, często powołujemy do życia istotę, która ten bezmiar reprezentuje. Nazywamy go Bogiem i z nim rozmawiamy, bo tak łatwiej. To religia, czyli nasza intymna relacja z gwiazdami.
-
Gdy popadamy w ramiona drugiego, tę intymną relację nazywamy miłością.
-
Zagrałem 150 razy, czy to znaczy, że nawiązałem 150 intymnych relacji? Trochę tak, trochę nie. Bez wątpienia, nawiązałem relację z tą częścią mnie, która nie do końca jest ja. Wydaje się to być dziwne czy wręcz niemożliwe, bo w jakiś podświadomy sposób zagraża osobistej integralności. A jednak ja taką część w sobie odkryłem. Sądzę też, że nie tylko ja, bo bycie trochę kimś innym, zauważa też Novalis, słowami „Siedliskiem duszy jest miejsce, w którym świat wewnętrzny styka się z zewnętrznym, bo nikt nie jest sobą, gdy jest tylko sobą, a nie jednocześnie kimś innym”.
Nasze ego zawłaszcza tę część i bywa o nią zazdrosne, a tu w Grze ona staje się otwarta, dostępna. Każda Gra otwiera we mnie jakieś drzwi do nowego korytarza. Staję się w ten sposób bezgraniczny, a dzięki temu kreatywny, twórczy, otwarty.
***
Skoro już dokonałeś tej rewolucyjnej decyzji i chcesz podjąć Grę, czas na mój ruch. Teraz ja mam zainicjować nasze wejście w strefę my, w naturalny stan samoorganizującej się relacji.
- Wykonując na płaszczyźnie Gry niewielki kolorowy gest, kropkę, naprawdę cokolwiek, inicjuję, nasze spotkanie.
- Myję dokładnie pędzel,
- Przekazuję go tobie. Twój ruch. Namaluj cokolwiek, pozostaw swój ślad istnienia.
W ten sposób inicjując Grę, mówię Ci w bezsłownym dialogu:
- Nie staraj się, nie nadymaj. To sztuka pozostawiania śladu, zrób dokładnie to, co ja – zwykły mazaj, ale bądź w nim szczery.
- Utrzymuj czystość narzędzi, bo kolor to nasze uczucie, gdy pędzle będą brudne, nasze uczucia też będą brudne.
- Ja kontrolowałem proces, teraz oddaję Ci pędzel, Ty go kontrolujesz.

Te trzy gesty są podstawą jogi koloru i kształtu. Joga w sanskrycie znaczy „dyscyplina, kontrola, rygor”, ta „kontrola” jest jednocześnie ramą, w której możesz poczuć się w pełni sobą. Abyśmy mogli poczuć głęboki oddech pierwszej prawdy, musimy mieć jakąś konstrukcję. W Grze częścią tej konstrukcji jest dbałość o czystość narzędzi, utrata kontroli w sposób kontrolowany i swoboda wypowiedzi. Możesz tu przecież zrobić wszystko, jednak rób to w oparciu o ten rygor, on nada nam konstrukcji i oparcia. Gra w jakimś stopniu jest właśnie Jogą.
Bardzo szybko odpuszczamy lęk, czujemy płaszczyznę osobiście, jest Twoja, a jednocześnie przecież moja, patrzymy na nią z przeciwnych stron i to paradoksalnie ofiarowuje nam wolność.
Rozumiemy Grę niemal natychmiast: Jest w nas wbudowana, jest organiczna, ale ktoś musi ją moderować, nadawać rytm, czynić z niej jogę. Gdybyśmy puścili ją na żywioł, a widziałem to u innych, ujawniłyby się namiętności, potrzeba dominacji, rozumu. Obraz naszej relacji stałby się obrazem walki. Mam takie obrazy w kolekcji. Nasza droga jest prosta, bo masz mnie za przewodnika.
To transakcja handlowa, oferta mistrzowskiej usługi:
Ja oferuję, Państwo kupujecie.
Zapraszam do partnerstwa. Ja jestem po jednej stronie stołu, Ty — po drugiej. Jesteśmy równi, ja jestem mistrzem Gry i potrafię ją poprowadzić bezpiecznie dla obu stron.
Za efekt odpowiadasz tak samo, jak ja. Bo przecież ta Gra nie ma reguł, więc nie wiemy, jak będzie ten przyszły obraz wyglądał. On się buduje niejako sam w trakcie Gry, na bazie naszych reakcji na posunięcia partnera. To stawia Cię w sytuacji komfortowej, nikt nie zarzuci Ci bycia marionetką. Jesteś pełnoprawnym uczestnikiem tej sztuki.
Gra buduje doświadczenie, ono uczy nas poruszać się w Przestrzeni Sztuki. Nie uwierzysz, ale zawodowi artyści w tej sztuce wcale nie są lepsi od Ciebie. Naprawdę nie trzeba umieć malować, to obrazy wzajemnych relacji. Ich estetyka wynika z zaangażowania, zdolności do bycia w teraźniejszości.
To pierwsza „Czwórka”, cztery kolejne Gry z jednym partnerem. Grało dwoje ludzi zawodowo zajmujących się plastyką, a przecież pierwsze trzy obrazy trudno byłoby nazwać pięknymi. Z czwartym jest już inaczej. Nasze zawodowe predyspozycje nie miały tu znaczenia, więc masz takie same szanse jak każdy.
Korzyści:
- Doświadczenie Przestrzeni Sztuki. Namalujemy wspólny obraz, ale on będzie zupełnie inny z każdej strony.
- Zyskujesz obiekt będący relacją z tego spotkania - Twój obraz. Prestiż.
- Doświadczenie unikalnego stanu samoorganizującej się abstrakcji.
- Doświadczenie współpracy z obcym.
Organizacja
Dobrze jest, gdy Gra odbywa się na neutralnym gruncie. To pozwala się oderwać od codzienności, lepiej się wówczas pracuje. Nie jest to jednak wymóg konieczny. Szczegóły gdzie, kiedy i jak są do osobistego ustalenia.
- Każde spotkanie trwa około 8 godzin wraz z przyległościami, czyli rozłożeniem warsztatu, potem złożeniem go, rozmową po i pożegnaniem. Te wszystkie elementy są nam potrzebne, aby droga tam i z powrotem była przyjazna. Wtedy masz już swój obraz.
- Gra jest filmowana kamerą ustawioną z góry, służy to dokumentacji i pomaga zrozumieć jej kompozycję.
- Po Grze zapraszam partnera do rozmowy. Gdy jesteśmy jeszcze w Przestrzeni Sztuki, potrafimy ją opisać i określić. Ta rozmowa służy Ci, bo masz unikalną dokumentację procesu, a mnie, bo zyskuję bezcenną opinię partnera. Jeżeli nie będziesz sobie życzył, te filmy będą dostępne jedynie dla nas.
- Jeszcze przez jakiś czas, zwykle tydzień, rozmawiam z partnerem. Czuję, że po Grze jest taka potrzeba, bo Gra to dopiero połowa drogi, potem trzeba wrócić do codzienności i powtórnie ją uporządkować. To nie są jakieś dramatyczne zmiany, ale jednak wchodzimy głęboko w świat abstrakcji. Dosięgamy jej, a wracając do codzienności, jesteśmy już inni, bo dotknęliśmy samoorganizacji i ona dotknęła nas. Jestem jeszcze przez jakiś czas do dyspozycji partnera, służąc mu swoim bogatym doświadczeniem.

